• Start
  • Wywiady
  • Zapomniana zbrodnia - część I rozmowy z Karolem Soberskim o nowej książce /Kontrwywiad Popcentrali
  • Jarek Mikołajczyk

Zapomniana zbrodnia - część I rozmowy z Karolem Soberskim o nowej książce /Kontrwywiad Popcentrali

Z Karolem Soberskim wydawcą portalu Informacje Lokalne, regionalistą i autorem książki Skarb Dziedzica o jego nowej książce Zapomniana zbrodnia rozmawiał Jarek Mixer Mikołajczyk. Premiera książki już 29 czerwca w Centrum Kultury eSTeDe. Rozmowę postanowiliśmy publikować w częściach. Poniżej część I. 

- Kolejna książka, której promocja już 29 czerwca, będzie zupełnie inna niż „Skarb Dziedzica”. Wiem, że temat mordowania przez Niemców pacjentów „Dziekanki” zaciekawił Cię ponad 12 lat temu. Skąd to zainteresowanie trudnym tematem.

 

- To będzie rzeczywiście zupełnie inna książka niż „Skarb Dziedzica”. „Zapomniana zbrodnia” to książka, na którą pomysł narodził się wiele lat temu... Wszystko zaczęło się w 2004 roku, gdy trafiła do mnie informacja, że prawdopodobnie w lasach koło Mielna zostali pogrzebani pacjenci szpitala „Dziekanka” zamordowani w czasie II wojny światowej przez Niemców. Pojechaliśmy szukać tego miejsca. Znaleźliśmy dwóch świadków, którzy wskazali doły, gdzie według ich wspomnień, w 1942 roku przyjechało kilka ciężarówek z których wyładowano ciała zagazowanych wcześniej chorych „Dziekanki”. Od tego wydarzenia zaczęły się moje poszukiwania miejsc, gdzie hitlerowcy mordowali pacjentów gnieźnieńskiego szpitala psychiatrycznego. Poszukiwana, które tak naprawdę trwają cały czas.
Poszukiwania w lasach koło Mielna, zapoczątkowane w 2004 roku zakończyły się badaniami sondażowymi w 2009 roku, które potwierdziły, że w 1942 na Niemcy pogrzebali tam zwłoki prawdopodobnie około 500 pacjentów. Wprawdzie archeolodzy nie znaleźli ciała, ale wynikało to z faktu, że pod koniec wojny Niemcy, by zatrzeć ślady swoich zbrodni, zorganizowali specjalne komanda których zadaniem było wykopywanie ludzkich szczątków i ich palenie. Prochy zaś były rozsypywano po lasach, na polach i do jezior.
W pierwszych latach poszukiwań, towarzyszyli mi obecny senator Robert Gaweł, śp. Marek Kosmala i pan Szczepan Kropaczewski z Czerniejewa. W 2010 roku namierzyliśmy drugie miejsce w lasach koło Wierzyc, które, niestety, w toku badań archeologicznych, nie potwierdziło się.
W późniejszych latach, aż do dzisiaj, już indywidualnie, szukam dalej potencjalnych miejsc w których Niemcy mogli grzebać pacjentów „Dziekanki”. Oficjalnie bowiem Niemcy zamordowali ponad 3600 pacjentów „Dziekanki”, ale ta liczba może być nawet trzykrotnie wyższa. Do kilku takich miejsc dotarłem i są one opisane w książce „Zapomniana zbrodnia”.
I właśnie w oparciu o te poszukiwania, dokumenty ale przede wszystkim o wspomnienia świadków do których udało mi się dotrzeć, powstała ta książka. Opisuje w niej nie tylko tajemnice „dołów śmierci” ale też metody mordowania pacjentów szpitali psychiatrycznych. Książka jest owocem moich blisko 13 lat poszukiwań. Książka pokazuje, że mordowanie pacjentów szpitali dla nerwowo i psychicznie chorych było swoistym preludium zbrodni o której dzisiaj mówimy Holocaust.

 

- Można mówić o tym, że między innymi tu w Gnieźnie hitlerowcy przygotowywali się, szkolili przyszłych funkcjonariuszy obozów zagłady?


- Nie chciałbym zdradzać treści książki, ale można tak powiedzieć. W książce jest rozdział opisujący fakt, że w jednej z miejscowości w powiecie gnieźnieńskim była placówka, w której prawdopodobnie od 1940 roku szkolono przyszłych strażników obozu Auschwitz. I ci przyszli strażnicy KL Auschwitz „praktykowali” techniki mordu na pacjentach „Dziekanki”.

 

- Jako pasjonat historii opierasz się w dużej mierze na rozmowach ze świadkami, potem je weryfikujesz, szukasz potwierdzenia w dokumentach i materiałach. To jednak rozmowy ze świadkami są chyba osią książki „Zapomniana zbrodnia”...

 

- Tak. Spora część książki opiera się na wspomnieniach świadków. Wśród tych świadków jest m.in. pielęgniarka, która od 1936 roku do 1940 roku pracowała w „Dziekance”. Można powiedzieć, że miała szczęście w nieszczęściu, bowiem w styczniu 1940 roku zachorowała na zapalenie opon mózgowych i zwolniono ją z pracy. Byłem u niej dwukrotnie i powiedziała mi wprost, że choroba uratowała jej życie. Pokazała mi zdjęcie, do którego była bardzo emocjonalnie przywiązana, zrobione potajemnie podczas Bożego Narodzenia 1939 roku, fotografia niezwykła, unikatowa... I powiedziała mi, że tylko 3 lub 4 pielęgniarki z tego zdjęcia przeżyły... Pozostałe zostały przez Niemców zamordowane i wywiezione wraz z transportem pacjentów w styczniu 1941 roku.... Wspomnienia tej pani są wstrząsające...
Udało mi się również poszukać kilka osób, które nie były naocznymi świadkami samej egzekucji, ale pamiętają kilka wydarzeń z okresu wojny, związanych tą zbrodnią. Ich wspomnienia pozwoliły odkryć, wspomniane już wcześniej, „doły śmierci”w lasach koło Mielna. Jest to jedyne upamiętnione miejsce, jak dotychczas, w naszym powiecie, w którym Niemcy pogrzebali chorych „Dziekanki”. Opowieści tych osób są niezwykle poruszające.
Do tego udało mi się też dotrzeć do kilku rodzin, których bliscy zginęli na „Dziekance”. Między innymi dotarłem do mieszkańca Gniezna, którego prababcia zginęła na „Dziekance”. Jest kilka takich rodzinnych historii. Nie ukrywam, że kilka dokumentów wykorzystanych w książce pochodzi z muzeum, które jest w szpitalu „Dziekanka”. W głównej jednak mierze opieram się na wspomnieniach świadków, ponieważ dokumentacji jest niewiele. Większość dokumentów Niemcy zabrali lub zniszczyli.

 

- Czy są dokumenty z IPN-u?

 

- Jeśli chodzi o dokumenty z Instytutu Pamięci Narodowej, to jest... jeden taki dokument z 2008 roku, mówiący o umorzeniu śledztwa w sprawie mordowania pacjentów m.in. szpitala „Dziekanka”. Dokument ten jest o tyle istotny, że zawiera on nazwiska ponad 900 osób, które zginęły w „Dziekance” i te nazwiska publikuję w książce. Zdecydowałem się na to, ponieważ wiem, że są jeszcze w naszym kraju rodziny szukające swoich bliskich. Wiedzą oni, że ich krewni trafili w latach II wojny światowej do gnieźnieńskiej „Dziekanki” – i tutaj prawdopodobnie zginęli – ale nie mają oni tej pewności, ponieważ nie znają listy zamordowanych pacjentów tego szpitala. Mam nadzieję, że ta lista pomoże im to ustalić.

 

CDN.

 

Rozmawiał: Jarek Mixer Mikołajczyk

Konwój

Kino Helios
Czwartek 16 listopada 2017
godz. 18:00

PO PROSTU PRZYJAŹŃ

Kino Helios
Czwartek 23 listopada 2017
godz. 18:00

AMOK

Kino Helios
Czwartek 30 listopada 2017
godz. 18:00