• Start
  • Wywiady
  • Kontrwywiad Popcentrali Grażyna Gajewska - "Wyjątkowość Kongresu polega na tym, że w jednym miejscu spotyka się tysiące kobiet i wymienia różnymi doświadczeniami"
  • Jarek Mikołajczyk

Kontrwywiad Popcentrali Grażyna Gajewska - "Wyjątkowość Kongresu polega na tym, że w jednym miejscu spotyka się tysiące kobiet i wymienia różnymi doświadczeniami"

Z dr hab. prof. UAM Grażyną Gajewską, literaturoznawczynią i kierowniczką Zakładu Kultury Współczesnej i Multimediów w Instytucie Kultury Europejskiej UAM w Gnieźnie, o wyzwaniach humanistyki, feminizmie i zbliżającym się IX Kongresie Kobiet w Poznaniu, rozmawia Kamila Kasprzak-Bartkowiak.

- Od lat związana jest Pani z życiem akademickim w Gnieźnie i m.in. przez swoje krytycznoliterackie publikacje ukazuje wybrane tematy. Jak ważna jest w tym wszystkim szeroka wiedza o kulturze współczesnego świata?

- Specyfika zawodu naukowca wiąże się z nieustannym uczeniem się, a nie tylko uczeniem innych. To z kolei wiąże się z udziałem w rozmaitych konferencjach, sympozjach, projektach badawczych z badaczami oraz badaczkami z Polski i zza granicy. W ten sposób wzajemnie uczymy się od siebie, wymieniamy wiedzą, doświadczeniami, pomysłami. Ja akurat zajmuję się kulturą współczesną, więc znajomość różnych zagadnień dotyczących współczesnego świata jest właściwie wpisana w badania, które prowadzę. Chodzi nie tylko o śledzenie tego, co dzieje się we współczesnej sztukach plastycznych, filmie, itd., ale także o różne zagadnienia dotyczące życia społecznego, politycznego.


- Poza tym dwie z indywidualnych i ważniejszych Pani prac wiążą się z pewnym zakwestionowaniem. Z jednej strony tego co tradycyjnie uznajemy za „ludzkie” w publikacji „Arcy-nie-ludzkie. Przez science fiction do antropologii cyborgów”, a z drugiej odmitologizowaniem ludzkiej seksualności. Czy żeby nauka mogła skutecznie badać i opisywać rzeczywistość powinna kwestionować zastane tezy i pojęcia?

- „Arcy-nie-ludzkie” napisałam wiele lat temu. Chodziło mi o to, by pokazać wielorakie poziomy przenikania się tego, co biologiczne z tym, co technologiczne. Główna teza głosiła, że stajemy się społeczeństwem scyborgizowanym. Dziś nie jest to już szokująca teza, piszą o tym socjologowie, kulturoznawcy, medioznawcy, psychologowie, ale kilkanaście lat temu było to odważne stwierdzenie. Tytuł książki przewrotnie nawiązuje do filozoficznej pracy F. Nietzschego „Arcyludzkie”. Szczególnie podoba mi się jedno zdanie z tej książki: „Żeby ludzi żywego umysłu pozyskać dla jakiegoś zadania, trzeba im przedłożyć je nieraz w postaci potwornego paradoksu”. To może być też odpowiedź na Pani pytanie o kwestionowanie zastanych tez i pojęć. W książce „Erotyka sztucznych ciał” również wiele oczywistości zostało zakwestionowanych. Z obydwu tych książek jestem bardzo zadowolona.


- I czy nie jest czasem tak, że naukowcom, a szczególnie humanistom, bliższa jest również progresywna narracja, która odrzuca właśnie konserwatyzm czy stereotypy?

- To zależy od naukowca/naukowczyni. Tak jak w każdej grupie zawodowej znajdziemy tu ludzi o rżnych światopoglądach, no i jak w każdej profesji spotkamy tu dyletantów, ale także dobrych rzemieślników, którzy rzetelnie wykonują swoją pracę, nieliczni stają się awangardą, która wyznacza nowe ścieżki w nauce. Czy humanistyka z natury jest progresywna? Hmm, nie, nie takie są zadania i funkcje humanistyki. Jeśli jednak pyta Pani o to, czy humanistyka odpowiada na problemy współczesnego świata, to odpowiem, że tak, chociaż to, jak jest to rozumiane zależy od indywidualnych preferencji badawczych, metodologicznych i światopoglądowych humanisty/humanistki. Przykładowo, niektórzy moi koledzy są z tytułu wieloletniej ścieżki naukowej specjalistami w zakresie kultury starożytnej lub średniowiecza. Do analiz tej kultury stosują współczesne teorie, analizy (w tym także feministyczne) i zaplecze badawcze, a tematy, które biorą „na tapetę” dotyczą roli kobiet w świecie starożytnym i średniowieczu. Z tego powstają fantastyczne zajęcia dla studentów, odczyty, projekcje, publikacje. Nazwie to Pani postępem? Nie wiem. Ja cieszę się, że takie tematy, takie sympozja są organizowane i że normalną sprawą jest dyskusja wokół tych zagadnień. Ostatnio miałam okazję wysłuchać wspaniałego wykładu Profesora Marcela Pierarta pt. „Czy Platon był feministą?”. Kilkadziesiąt lat temu nie tak wielu starożytników stawiało takie pytanie.

 

- Skoro jesteśmy już przy progresji, to w Polsce takim obszarem, który ciągle musi przełamywać zastaną rzeczywistość jest feminizm. Czy zgodzi się Pani z twierdzeniem, że o prawa i emancypację kobiet stale trzeba walczyć, bo w przeciwnym razie zostaną nam one odebrane?

Równouprawnienie ze względu na płeć nigdy nie było po prostu dane, lecz wymagało wiele wysiłku i starań wielu kobiet i to w ciągu kilkuset lat. Sufrażystki długo walczyły o pełne prawa wyborcze dla kobiet (przy okazji wspomnę, że w przyszłym roku obchodzimy stulecie uzyskania praw wyborczych przez Polki), kobiety przez lata zabiegały o dostęp do wykształcenia, a więc prawo do studiowania na uniwersytetach, a także nauczania na tych uniwersytetach, do godnej płacy za wykonywaną pracę, dostęp do sfery publicznej, a więc np. obecność w polityce. Nikt nam tego nie dał, kobiety o to walczyły. Z kolei w II fali feminizmu zwrócono uwagę na takie kwestie, jak zjawisko „szklanego sufitu”, czyli niedopuszczanie kobiet do awansów zawodowych – niby prawnie wszystko było ok, ale w praktyce najważniejsze stanowiska w firmach i polityce zajmowali wyłącznie mężczyźni. Tych zagadnień ważnych dla II, a potem III fali feminizmu było oczywiście zdecydowanie więcej. Pyta Pani, czy o prawa i emancypację kobiet stale trzeba walczyć? Zdecydowanie wolałabym żyć w świecie, w którym kwestie równości ze względu na płeć są sprawą jasną, oczywistą i respektowaną społecznie, ale niestety tak nie jest, dlatego ciągle podejmujemy wysiłek, by zmieniać rzeczywistość, w której żyjemy.

 

- A czy ubiegłoroczny ruch Czarnego Protestu i związane z nim demonstracje, spośród których jedna odbyła się również w Gnieźnie, jest Pani zdaniem w stanie przynieść polskim kobietom wolność w sferze praw reprodukcyjnych?

- To, co obecnie dzieje się w Polsce w kwestiach „regulacji” praw reprodukcyjnych wyraźnie ujawnia, jak łatwo i szybko można pozbawić kobiety głosu w kwestiach, które ich bezpośrednio dotyczą. Poprzez nakazy, zakazy, prawne sankcje można nam odebrać to, o co walczyłyśmy przez lata – prawo do samostanowienia. Dlatego nie składamy czarnych parasolek.

 

- Jednak o kobietach i ich prawach można mówić również w inny sposób, czyli np. na Kongresie Kobiet. Proszę powiedzieć parę słów o tej imprezie i swoim zaangażowaniu w jej program?

- Na Kongresie Kobiet, który organizowany jest już po raz dziewiąty, będziemy mówić o wszelkich sprawach istotnych z perspektywy kobiet, czyli tak naprawdę o wielu, wielu kwestiach. Na IX Kongresie będą miały miejsce wykłady, dyskusje i warsztaty. Będzie można poznawać się, wymieniać doświadczeniami i tworzyć koalicje, działające na rzecz nas, kobiet. Będziemy mówić o tym, jak się wspierać i budować kobiecą solidarność. Poza tym będzie można zwiedzać Park Kobiet, korzystać z bogatej oferty kulturalnej. I, jak zwykle, zaoferujemy kilkanaście centrów tematycznych (panele, warsztaty), poświęconych sprawom polityki międzynarodowej, polityki wewnętrznej, ruchom oporu, kwestiom ekologicznym, wychowawczym, ekonomicznym i zdrowotnym. Oczywiście, zajmiemy się też edukacją i kulturą. To wszystko (w kontekście kobiet) jest dla nas ważne. Tak naprawdę o tych kwestiach wiele z nas mówi od lat, zajmujemy się kwestiami kobiet z perspektywy naukowej, politycznej, społecznej. Natomiast wyjątkowość KK polega na tym, że w jednym miejscu, w jednym czasie znajdzie się kilka-kilkanaście tysięcy kobiet z całej Polski, by wymienić się rozmaitymi doświadczeniami, a to nie zdarza się przecież tak często.

 

- Jeśli chodzi o moje zaangażowanie, to wraz z kilkoma naukowczyniami z dziedzin: pedagogika, prawo czy fizyka, odpowiadam za centrum nauki i edukacji. W ramach tego centrum proponujemy 5 paneli dyskusyjnych: 1. M jak mobbing. O prześladowaniach w szkołach, na uczelniach i w instytucjach naukowych z perspektywy kobiet; 2. Dlaczego marnujemy talenty dziewcząt i kobiet w dziedzinie nauk ścisłych?; 3. Nauczycielki przeciw dyskryminacji; 4. Kto ma prawo do historii, czyli dlaczego historia nigdy nie jest nasza?; 5. Społeczne konsekwencje reformy systemu edukacji. Mam nadzieję, że zagadnienia te zainteresują zarówno osoby pracujące w instytucjach naukowych, na uniwersytetach, jak i w szkołach, czy innych placówkach edukacyjnych.

 

- Oprócz tego warto zatrzymać się również nad hasłem tegorocznego Kongresu, które brzmi „Alert dla praw kobiet” i słusznie reaguje na wydarzenia z ostatnich miesięcy...

- Tak, tegoroczne hasło KK, to alert dla praw kobiet. Myślę, że jest ono zrozumiałe, słowo alert oznacza tyle, co stan gotowości do podjęcia akcji zespołowej, czy innymi słowy jest to stan pogotowia. Wspomniany przez Panią wcześniej Czarny Protest dobitnie ujawnił nie tylko to, że kobiety w Polsce poczuły się zagrożone w kwestii ich praw reprodukcyjnych oraz prawa do decydowania o własnym ciele, ale ujawnił także umiejętność i potrzebę mobilizacji tysięcy kobiet z różnych miejscowości, by wspólnie wyrazić sprzeciw wobec ograniczania wolności wyboru w tych sprawach. Na tegorocznym KK alert ogłoszony został nie tylko dla tych kwestii. Zwracamy uwagę np. na takie kwestie, jak: kultura wobec równości i nierówności, na kwestie dotyczące opieki okołoporodowej, niepełnosprawność, wykluczenie na rynku pracy ze względu na wiek i płeć, na zagadnienia ekologiczne, co z kolei wiąże się z nurtem feminizmu nazywanym ekofeminizmem.


- Zatem czy można powiedzieć, że lepiej sytuowane i z większym kapitałem kulturowym kobiety, dostrzegły, że na ograniczaniu praw traci tak naprawdę każda z nas?

- Pyta Pani o to, czy stało się tak, że kobiety dobrze sytuowane i z dużym kapitałem kulturowym dostrzegły, że na ograniczaniu praw traci każda z nas? Cóż, ja widzę to dokładnie odwrotnie. Uważam, że feministki wiedzą to od dawna i mówią to od dawna, a dopiero teraz dostrzegło to wiele kobiet (ale także mężczyzn) w Polsce. Feministki od wielu lat wskazują na występujące nierówności społeczne ze względu na płeć. Bardzo dobrze pamiętam, że pierwsze tego typu badania w Polsce, wykłady, prelekcje, warsztaty, publikacje spotykały się z ignorancją, lub pobłażliwością i to nie tylko w gronie mężczyzn, ale także wśród wielu kobiet. Mówiąc kolokwialnie, uważano, że „czepiamy się”, „szukamy dziury w całym” itd. Niewiele dziewczyn i kobiet określało się jako feministki. To słowo w Polsce ma jakieś dziwnie negatywne konotacje. Ale interesujące, że gdy dziewczynom lub dojrzałym kobietom zadaje się takie pytania: Czy uważasz, że za tę samą pracę wykonywaną przez kobietę i mężczyznę należy się takie samo wynagrodzenie? jednoznacznie odpowiadały TAK. Czy uważasz, że dziewczyny i chłopacy powinni mieć taki sam dostęp do edukacji, do prawa wyborczego, do dziedziczenia majątku, do kariery zawodowej, to odpowiedź zawsze brzmi TAK. Kiedy na końcu tej wyliczanki mówię, że na tym właśnie polega postawa feministyczna są niezmiernie zdziwione. Ale zaraz, zaraz, bo odpowiadam trochę na około – chodzi mi o to, że takie kwestie, jak: edukacja dzieci, opieka zdrowotna (zwłaszcza okołoporodowa), płace adekwatne do wykonywanej pracy, prawo do samostanowienia o sobie samej w sferze prywatnej i zawodowej to nie jest tylko kwestia kobiet dobrze sytuowanych finansowo i/lub tych z wysokim kapitałem kulturowym. Podobnie, kwestia przemocy psychicznej i/lub fizycznej, czy kwestia unikania płacenia alimentów na dzieci zdarza się w każdej grupie społecznej. Wystąpienia w ostatnim czasie młodych i dojrzałych kobiet w Polsce na rzecz sprawiedliwości społecznej uważam za niezmiernie ważne. Kwestia praw reprodukcyjnych, unikanie przez wielu ojców płacenia alimentów, przemoc domowa (rozumiana jako przemoc fizyczna, psychiczna, finansowa, symboliczna) jest dziś artykułowana i piętnowana o wiele częściej niż kiedyś. Stało się to m.in. dzięki badaniom naukowym i edukacji.

 

- A czy to dobrze, że Kongres „wyprowadza się z Warszawy”?

- Organizacja tegorocznego KK w Poznaniu otwiera większe możliwości udziału kobiet z Wielkopolski w tym przedsięwzięciu. Myślę, że dla wielu Wielkopolanek będzie to pierwsza obecność na KK. Jeśli pyta Pani o kwestie klasowe, finansowe, to organizacja tegorocznego KK w innym miejscu niż Warszawa daje szansę uczestnictwa w planowanych wydarzeniach tym kobietom, które ze względu na finanse (koszty dojazdu, noclegu w Warszawie) nie były wcześniej na kongresach. Mam nadzieję, że także Gnieźnianki zechcą przyjechać do Poznania i 9-10 września na terenie Targów Poznańskich znajdą dla siebie wiele interesujących prelekcji, warsztatów, wystaw, koncertów, projekcji filmowych. Udział w KK jest bezpłatny!

 

- I jak póki co kształtuje się jego program jeśli chodzi o wydarzenia kulturalne?

- Na KK jedno z centrów w całości poświęcone będzie kulturze. Będą więc panele dotyczące literatury, sztuk plastycznych, teatru, filmu. Przykładowo, w części poświęconej literaturze pięknej poruszane będą takie zagadnienia: jak łączy się pracę literacką z innymi obowiązkami zawodowymi, jak kształtuje się obecnie rynek książki i cykl wydawniczy, na czym polega organizacja spotkań autorskich i nagród literackich, jak wygląda codzienność pisarki/poetki w jej lokalnej społeczności, jak archiwizuje się kobiecą twórczość i ją na nowo odkrywa wprowadzając przez pracę badawczą bądź literacką do obiegu literackiego. Myślę, że zagadnienia dotyczące sztuk plastycznych, teatru, filmu będą równie ciekawe. Oprócz tego na KK będą wystawy twórczości polskich artystek, pokazy filmowe, koncerty. Szczegółowy program będzie gotowy za kilka tygodni. To będą dwa bardzo intensywnie przeżyte dni.

W imieniu koleżanek i moim własnym serdecznie zapraszam na te wydarzenia mieszkanki Gniezna i nie tylko. Zaproście mamę, ciotkę, przyjaciółkę. Żeby wziąć udział w IX Kongresie Kobiet należy zarejestrować się na www.kongreskobiet.pl: https://goo.gl/3XTQy0

UDZIAŁ W KONGRESIE JEST BEZPŁATNY!

Do zobaczenia 9-10 września w Poznaniu, na terenie Targów Poznańskich.

#9KongresKobiet

Fot. Archiwum G. Gajewska

rozmawiała: Kamila Kasprzak - Bartkowiak

Konwój

Kino Helios
Czwartek 16 listopada 2017
godz. 18:00

PO PROSTU PRZYJAŹŃ

Kino Helios
Czwartek 23 listopada 2017
godz. 18:00

AMOK

Kino Helios
Czwartek 30 listopada 2017
godz. 18:00