• Start
  • Wywiady
  • Jeśli próbujemy komunikować się ze sobą, nie przekazując żadnej treści...Kontrwywiad Popcentrali ze Stanisławem Słowińskim
  • Jarek Mikołajczyk

Jeśli próbujemy komunikować się ze sobą, nie przekazując żadnej treści...Kontrwywiad Popcentrali ze Stanisławem Słowińskim

Kontrwywiad Popcentrali. Ze Stanisławem Słowińskim tuż po wspaniałym koncercie zespołu Stanisław Słowiński Sekstet zorganizowanym przez JazzGrę w ramach festiwalu Jazz z Wami rozmawiał Jarek Mixer Mikołajczyk. Koncert odbywał się pod patronatem Trójki. Relację z koncertu napisze Kamila Kasprzak – Bartkowiak.

Skrzypce raczej postrzegane są jako efektowny instrument, który potrafi zabrzmieć pięknie albo rzewnie, zarówno ty jak Apel les (Carod Requesens - przypis redakcji) pokazujecie, że to może być instrument efektywny, że wnosi wiele gęstego muzycznego mięcha... Czy jest w tym wpływ Seiferta?

 

Trudno, rzecz jasna mówić za nas obu. Na tyle jednak o ile mogę powiedzieć o sobie i o tym, co dostrzegam w grze Apel lesa jako słuchacz, myślę, że tego wpływu jest bardzo dużo. Jednak cały czas myśląc o tym projekcie, ale też ogólnie w graniu staramy się pamiętać, by traktować to właśnie jako inspirację, przebogatą inspirację i wspaniałą, ale ustrzec się od naśladownictwa, które nie prowadzi do powstawania nowej jakości, ale zawsze jest już czymś wtórnym. Na pewno muzyka Seiferta i jego podejście do skrzypiec, szczególnie wykorzystania skrzypiec w muzyce improwizowanej jest olbrzymią inspiracją. Prawdą jest, że trudno znaleźć inny przykład takiego podejścia w literaturze skrzypcowej.

 

Obok czerpania z tradycji jazzu i przede wszystkim jazzowych skrzypiec w tym, co gracie słychać też sporo współczesnej muzyki klasycznej...

 

Tak, gównie kameralnej. W moim przypadku to jest tak, że staram się nie rozbijać muzyki żadnej, oczywiście w miarę rozsądku o ile się da nie rozgraniczać muzyki na gatunki. W tym sensie o tym mówię, że na przykład pisząc muzykę na quintet czy sekstet, na jakikolwiek skład grający muzykę improwizowaną staram się nie wyznaczać żadnych barier zamykających ramy wykorzystywanych środków. Inspiracji szukam w różnych stylach muzycznych czy epokach...

 

Sonoryści też są w polu inspiracji?

 

Jak najbardziej. Szczególnie że w przypadku skrzypiec ma to podwójne uzasadnienie. To jest instrument, który się w tym nurcie bardzo dobrze odnajduje.

 

Był taki moment, gdzie właściwie jazz zaczął zjadać własny ogon, kiedy improwizacja zaczęła się sprowadzać do popisów w solówkach. W waszym graniu czuje się ten powrót do myślenia o improwizacji zbiorowej. Jesteście niezwykle skoncentrowani na sobie na wzajemnym słuchaniu siebie...

 

Tak. Tu jest rzecz ciekawa. Tych koncertów było bardzo dużo w krótkim dość czasie, byliśmy przez to zmuszeni do tego w różnych dość składach personalnych. To było bardzo fajną sprawą, bo mogliśmy spojrzeć na to, jak ta muzyka, kompozycje nasze, kompozycje moje czy Apel lesa brzmią w interpretacjach różnych muzyków, zawsze było to ciekawe doświadczenie. To jednak co moim zdaniem jest najważniejsze to potwierdzenie przeświadczenia, że muzyka tego typu, nie broni się, jeśli na pierwszym miejscu jest cokolwiek innego niż komunikacja między ludźmi na scenie. Oczywiste jest też, że komunikacja muzyków z publicznością jest także ważna. To chyba jest, to o czym wspomniał pan w pytaniu. Muzyka staje się martwa, przeradza się w takie popisy kolejnego muzyka podczas jego solówki, wtedy zatraca się ta komunikacja, bo wtedy cała muzyka ulega dekonstrukcji, bo brakuje jej rdzenia, moim zdaniem.

Dziś rzecz jasna sekstet, ale co to jest akustronika?

 

O kurcze...ale pytanie...

 

Pytanie pod właściwym adresem...

 

Właściwym, tak. To jest określenie, które ukuliśmy z zespołem, w którym gram nadal, zresztą z Justynem (kontrabasistą – przypis redakcji). Powstało ono podczas nagrania drugiej płyty tego zespołu (DUCH – przypis redakcji). Jest jednak chyba jakieś połączenie między akustroniką a tym, o czym przed chwilą rozmawialiśmy. Określenie to wypływało z tego, że płyta, którą nagrywaliśmy powstała w momencie, gdy wszyscy słuchaliśmy bardzo dużo muzyki elektronicznej. Różnorodnej muzyki elektronicznej, czasem bardziej poważnej a czasem rozrywkowej, ale założenie członków zespołu było takie, aby wykorzystać tylko instrumenty akustyczne. Nie chcieliśmy się odcinać od tych elektronicznych inspiracji, korzystać bogactwa muzyki elektronicznej z różnych barw czy faktur, ale zostać jednak przy założeniu wykorzystania akustycznych instrumentów. Tak właśnie powstało określenie akustronika. W tym też jest zbieżność akustroniki z tym, o czym rozmawialiśmy to pewne łączenie rzeczy, które z punktu czasem mogą się wydać nie tyle różne ile nawet czasem dokładnie przeciwstawne. Czerpanie z jak największej ilości źródeł jest zawsze budująca, to zapewne nie odnosi się tylko do muzyki, ale w naszym przypadku przede wszystkim jednak mówimy o muzyce.

Nie mogłem nie zapytać o akustronikę, zostawmy jednak DUCHA, którego jestem fanem. Jeszcze jedno pytanie o dzisiejsze granie. Jak bardzo ważne w takim graniu muzyki improwizowanej ważne są emocje?

 

Myślę, że na tyle jak dalece w każdym graniu, czyli...absolutnie. Myślę o muzyce, nie tylko o takim jej graniu, jak dziś, jako czymś, co jest narzędziem komunikacji. Jeżeli narzędziem komunikacji, to to, co jest na pierwszym planie to treść. Emocje są tu treścią, tym co chcemy przekazać. Jeśli próbujemy komunikować się ze sobą, nie przekazując żadnej treści, to tak jak w rozmowie, tak i w muzyce jest to pozbawione sensu.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Dziękuje także. Do zobaczenia na koncertach.

 

Rozmawiał: Jarek Mixer Mikołajczyk

Konwój

Kino Helios
Czwartek 16 listopada 2017
godz. 18:00

PO PROSTU PRZYJAŹŃ

Kino Helios
Czwartek 23 listopada 2017
godz. 18:00

AMOK

Kino Helios
Czwartek 30 listopada 2017
godz. 18:00