• Start
  • Wywiady
  • Łączy nas miłość do kultury. Kontrwywiad Popcentrali rozmowa z Wiktorem Kolińskim
  • Jarek Mikołajczyk

Łączy nas miłość do kultury. Kontrwywiad Popcentrali rozmowa z Wiktorem Kolińskim

Z Wiktorem Kolińskim, przedstawicielem i współzałożycielem obchodzącego w tym roku 5-lecie istnienia Klubu Fantastyki Fantasmagoria, o fantastyce, kulturze, pomysłach czy ludziach, którzy to wszystko tworzą, rozmawia Kamila Kasprzak-Bartkowiak.

- W swoim jubileuszowym podsumowaniu piszecie m.in., że: „Klub Fantastyki Fantasmagoria już od pięciu lat aktywnie wzbogaca gnieźnieńską przestrzeń kultury o niestandardowe wydarzenia skierowane do wszystkich, którzy lubią odkrywać rzeczy nowe, zaskakujące i intelektualnie wymagające”. Fantastyka to dziś w Gnieźnie pełnoprawna część kultury?

- Nie tylko pełnoprawna, ale również ważna i zauważalna. Czasy, gdy fantastyka spełniała funkcję niechcianego i niepełnoprawnego brata kultury nurtu głównego, minęły bezpowrotnie. Dziś filmy animowane zdobywają Oskara za scenariusz („W głowie się nie mieści”), a pisarze fantastyczni są gorącym, polskim towarem eksportowym (Andrzej Sapkowski). Także w Gnieźnie fantastyka to już nie tylko domena fascynatów i znawców tematów. Na nasze konwenty przychodzi mnóstwo osób, po prostu chcących pograć w gry planszowe lub obejrzeć ciekawą wystawę. W naszych grach miejskich biorą udział całe rodziny i grupy znajomych, niekoniecznie interesujących się science fiction czy horrorem. Fantastyka jest dla wszystkich, ponieważ nie boi się przekraczać granic i nie wprowadza podziałów na „My” i „Oni”.

- Dalej, w tym samym miejscu wyliczacie imprezy, które udało się do tej pory zorganizować oraz podajecie swoją dewizę, która brzmi „razem można więcej”. Jakie elementy są ważne w Waszej kolektywnej pracy?

- Najważniejsza we wspólnej pracy jest dobra zabawa. To może dziwić, ale pamiętajmy że w Fantasmagorii wszyscy robią wszystko za darmo. Nikt nie otrzymuje za nic pensji, a dziesiątki naszych klubowiczów poświęcają setki godzin rocznie na organizację ciekawych zajęć dla innych. Jedyną naszą zapłatą jest radość z tworzenia tych wspaniałych rzeczy i satysfakcja z tego, że ludzie potrafią to docenić.

Natomiast zupełnie inną sprawą jest doświadczenie, które zdobywamy. I tu szczególnie dobrze widać to na przykładzie młodych klubowiczów. To, że mogą oni wspólnie z nami organizować konwenty, wystawy, prelekcje i spotkania daje im niezwykle dużo. Często widzimy, jak w dwa-trzy lata, niejeden z nich, z nieśmiałego i zakompleksionego człowieka przeobraża się w sprawnego, początkującego organizatora, który zaczyna animować życie kulturalne w swoim najbliższym otoczeniu. Tak właśnie rodzą się przyszli liderzy lokalnej kultury.

- Poza tym patrząc na ilość przeprowadzonych wydarzeń jak i grupę pracujących przy nich osób, widać, że to wszystko tworzą bardzo różni ludzie. Czy można w takim razie pokusić się o jakiś profil klubowiczów?

- Mamy różne poglądy polityczne i społeczne. Jesteśmy w różnym wieku, część z nas się uczy, część już pracuje. Niektórzy mają rodziny, niektórzy lubią być sami. Różni nas także kwestia podejścia praktycznie do wszystkich najważniejszych zagadnień konstytuujących każdego człowieka. Oglądamy i czytamy miliony różnych rzeczy, bo dostępnych jest coraz więcej wspaniałych książek, filmów, gier i seriali. W teorii nie mamy więc ze sobą nic wspólnego. Łączy nas jednak jedno: miłość do kultury. Kultury szeroko rozumianej. Jesteśmy jej świadomymi odbiorcami, krytykami, ale też twórcami. Nasi klubowicze lubią pisać, czytać, grać, oglądać, konstruować, szyć, malować, zwiedzać, poznawać nowych ludzi. Są pełni energii i ciekawi świata. A to potrafi zbliżyć bardziej niż poglądy, wiek czy przekonania.

- A skąd biorą się pomysły na konkretne działania jak LARP-y, gry miejskie czy konwent Fantasmagoria? I dlaczego ten ostatni jest taki ważny?

- Pomysłów jest mnóstwo, bo każdy z klubowiczów sam w sobie jest małą, tykającą bombą kreatywności. A gdy usiądziemy razem, te bomby wybuchają, a idee rodzą się jedna przez drugą. Co ważne, pomysłów jest o wiele więcej, niż jesteśmy w stanie zrealizować. Większość trzeba odrzucić z powodu braku czasu, energii, pieniędzy czy sił ludzkich. Mamy bowiem zasadę, że jeżeli nie możemy zrobić czegoś naprawdę dobrze, to nie podejmujemy się działania. Nie chcemy tworzyć miernych półproduktów, tylko po to by zaistnieć w mediach. Każde działanie Fantasmagorii ma być dla klubowiczów powodem do dumy. Tak jak nasz konwent. Event, który z małego wydarzenia obejmującego kilkadziesiąt osób i dwa popołudnia rozrósł się w trzydniowe święto fantastyki dla ponad sześciuset osób. Jest on dla nas ważny, gdyż jest naszym najstarszym projektem, który nas ze sobą zintegrował i zaowocował kolejnymi inicjatywami. Jest on także najbardziej rozpoznawalny, gdyż przyjeżdżają na niego uczestnicy i goście z całej Polski.

- Jeszcze inna cecha charakterystyczna dla Waszego klubu to edukacja i pokazywanie alternatyw w spędzaniu wolnego czasu przez jak to mniej więcej określacie „odciąganie od komputera i bycie bliżej człowieka”. Czy to założenie, szczególnie w stosunku do młodzieży, odnosi zamierzony skutek?

- Odnosi, choć nie jest to łatwe i nie dzieje się z dnia na dzień. Świat mediów elektronicznych jest dziś niezwykle atrakcyjny, I, co warto to podkreślić, internet czy komputer nie są wcale czymś złym i oferować mogą wspaniałą rozrywkę na wysokim poziomie. Są też ogromnym ułatwieniem w dostępie do wiedzy i kultury. Ale warto pamiętać, że oprócz świata wirtualnego istnieje też ten realny, który jest przecież również niezwykły. Choć często korzystanie z jego uroków wymaga od nas trochę więcej zaangażowania i czasu. I do tego próbujemy zachęcić nowych członków klubu. Pokazujemy, że warto na przykład poświęcić czas nauce gry planszowej z trudnym scenariuszem, bo satysfakcja z wygranej po pięciogodzinnej rozgrywce z rówieśnikami jest czymś wspaniałym. Warto przez wiele tygodni przygotowywać od podstaw strój czarownika czy wielkiego robota, bo aplauz publiczności, jaki otrzymamy podczas pokazu cosplay jest czymś oszałamiającym. Ludzie potrafią dać nam wiele radości, trzeba tylko pozwolić samemu sobie ich poznać.

- Jednak Fantasmagoria to nie tylko klub czy konwent, ale też stowarzyszenie. Dlaczego postanowiliście się sformalizować?

- Stowarzyszenie pozwala oczywiście na realizację pewnych zamierzeń, które były do tej pory nieosiągalne. Mamy teraz osobowość prawną i możemy podpisywać na przykład umowy dotacyjne czy otrzymywać legalnie środki z darowizn. Możemy też oczywiście aplikować o dofinansowania w konkursach ofert i urzeczywistniać nowe pomysły. Dzięki uzyskaniu statusu stowarzyszenia, mogliśmy stać się członkiem Związku Stowarzyszeń Fandom Polski, który ma realny wpływ na kształt polskiego świata fanów fantastyki poprzez na przykład organizację corocznego głosowania na Nagrodę Zajdla, czyli wyróżnienia przyznawanego za najlepsze polskie książki i opowiadania fantastyczne.

- A co jest najtrudniejsze w Waszej wszechstronnej i bogatej aktywności? I czy macie już może wypracowany jakiś model przezwyciężania ewentualnych kryzysów lub konfliktów?

- Konflikty są nieodłączną częścią każdej społecznej działalności. Jeżeli gdzieś nie ma konfliktów, czy różnic zdań, to znaczy że nikomu już na niczym nie zależy. Nie ma też jednej recepty na rozwiązywanie sporów, ale bardzo pomagają jawność i transparentność działań oraz cierpliwa rozmowa do skutku. To takie proste, a zarazem takie trudne.

- Ale nie byłoby też Fantasmagorii gdyby nie Miejski Ośrodek Kultury. Czy można powiedzieć, że to Wasza sprawdzona baza bez której trudno o „nadbudowę” w postaci działań, a nawet współpracę z innymi organizacjami czy sponsorami?

- MOK jest naszym drugim domem. Jesteśmy wdzięczni za to, że od wielu lat możemy tam działać, a jego dyrekcja i pracownicy cierpliwie odnoszą się do naszych szalonych pomysłów, często pomagając w ich realizacji. To jest pewnego rodzaju centrum operacyjne, połączone z wsparciem technicznym. Jest to także dość niezwykłe miejsce, wypełnione przyjazną atmosferą, która sprzyja kreatywności. Dużo się od MOK-u nauczyliśmy, a mamy nadzieję, że i oni nauczyli się od nas choć trochę.

- I na koniec może jeszcze zdradźcie najbliższe plany i marzenia?

- Mamy pomysły na wystawę z prawdziwego zdarzenia, LARP-a (taka gra terenowa) w ciekawej scenerii oraz pewne działanie w ramach Koronacji Królewskiej. Klubowicze spotykają się już także dyskutując nad atrakcjami na nasz IX Konwent Fantastyki Fantasmagoria, który odbędzie się w lutym 2018 roku. Wiemy też, jakich gości chcemy zapraszać, by przybliżać gnieźnianom (i nie tylko) fascynujący świat polskiej literatury fantastycznej. Jeżeli uda się zrealizować choć część z tych zamierzeń, będzie wspaniałe. Ale o to jesteśmy spokojni. Z takimi kreatywnymi klubowiczami wszystko się udaje.

 

rozmawiała: Kamila Kasprzak - Bartkowiak

 

P.S. Fotografie pochodzą z archiwum Klubu Fantastyki Fantasmagoria, a podpisy do nich od mojego rozmówcy.

Konwój

Kino Helios
Czwartek 16 listopada 2017
godz. 18:00

PO PROSTU PRZYJAŹŃ

Kino Helios
Czwartek 23 listopada 2017
godz. 18:00

AMOK

Kino Helios
Czwartek 30 listopada 2017
godz. 18:00