• Start
  • Felietony
  • Znokautowane powietrze - prawilni i nie prawilni (dziennikarze)
  • Jarek Mikołajczyk

Znokautowane powietrze - prawilni i nie prawilni (dziennikarze)

Mit prawilności jeszcze niedawno dotykał jedynie rapu. To tu jeden drugiemu mógł wytrzeć gębę właśnie prawilnością, gdy brakowało jakiś logicznych argumentów. Tyle, że w rapie sytuacja jest prosta. Wiadomo, że diss musi kurwa być, nawet w tak małej piaskownicy jak gnieźnieńska scena. Przy czym spora część kłócących się o łopatkę i wiaderko raczej stoi w bramie, ale to ich problem. Generalnie ktoś kogoś zdissuje lepiej lub gorzej, dostaje odpowiedź lub nie. Czasem bywa, że ktoś pierdnie albo wyszcza się do tej przecież wspólnej piaskownicy. Mimo wszystko pośmierdzi i przestanie.

Prawilność stała się w ostatnim czasie również wycieraczką mordy w środowisku dziennikarskim. A już się wydawało, że skoro fanatyk niezależności u innych, przestał pisać i ponownie oprowadza po naszym zoo czyli robi to na czym się zna to jest już normalnie...A tu lipa piaskownica medialna też zaczyna śmierdzieć kulawym dissem. No może mocne słowa, ale czy jest sens machać na oślep jak kiepski bokser? Kiedyś z Jarasem Klasiem założyliśmy na łapy rękawice wyprowadziłem 100 ciosów na minutę. Wszystkie w powietrze, a ten stuknął jeden raz - prosto między oczy samo wspomnienie do dziś mnie boli. To była jedna z tych lekcji życia, które prostują człowieka. Zacznijmy jednak od początku, lub jak mawia kolega Kazimierz - do brzegu.

 

W czym rzecz? Retoryka profili fb, w stylu hejted/cośtam najczęściej po ukośniku lub jak kto woli slashu idzie pcimdolny albo koziowolka, broni się na profilach, choć sama w sobie ma raczej lewy profil. Takie życie każden prawilny (niekoniecznie raper czy dziennikarz) jedzie po: hejtach, hejterach, hejthienach, a lukam kto polubił i dramat  kurwa - ci sami na liście lajków. Chciałem zacytować dosłownie jedną z wypowiedzi hejtera - anonima, ale albo nie znalazłem albo jej ni ma. Może lepiej uznajmy, że przykład hipotetyczny. I nie chodzi o to, że jak mniemam dotyczył mnie, choć musiałem się tego domyślać. Było mniej więcej tak: "Hejtuję faceta co ma syna raperka i pisuje na szanowanym portalu (tu był przypis admina, że nie podaje nazwy bo coś tam) za to, że mógłby zaglądać do słownika i powinien się uczyć" no jakoś w ten deseń. Ani napisane kogo, ani dokładnie za co, ale jebniecie poszło. Ktoś dosrał, spruł się, albo pierdnął. Czy to był strzał miedzy oczy? Nie wiem, bo tak lapidarnie zostaliśmy hejtnęci, że ni chu - chu. Nie wiem za co. Słownik? no dobra mam ich trochę, ale o który chodziło? Angielski? Rosyjski? Wyrazów Obcych? Suahili? Za cholerę też nie znajdziesz gdzie ten niby błąd. Spoko pewnie chodziło o orty. No robię, jasne. Literówki? się zdarzają. Nie powinny - racja. Nie o to biega teraz, kogo i czego dotyczył hejt na hejted:cośtam. A o retorykę hejtu. Takie machanie łapami jak cepem na oślep. Bez imienia i nazwiska, kij z tym, że brak nazwiska autora. Takie plucie z za winkla bez mówienia, kogo chcemy opluć ale, że niby wszyscy wiedzą. Zaraz żeby nie było, nie mam pretensji. Nie mam bo nie jestem figurą z wosku. Bywam zarozumiały, no ale jak mam nie być? Byłby kto na moim miejscu też by był. Ale choć słucham Magika wiem nie jestem Bogiem. Powiem, znaczy napiszę łopatologicznie po cholerę o tym piszę. Poprosiłem tylko admina aby w przypadku wpisów na mój temat podawał moje nazwisko i luz. Jeśli takie teksty z dupy pisane lecą na profilu fb - hejted:koziawolka czy hejted:cośtam albo że hejtd:gniezno to jest "OK". Znaczy, nie kupuję takich profili więc ich nie lajkuję. Ale to jest rzeczywistość obecnego świata.

Kiedy jednak czytam i tu cytat dosłowny:
Żeby tak kolega koledze na portalu kolegi? 

Odpalono pierwszą petardę z "mikrogranatów na kulturę", czyli projektów mieszkańców mających na celu pobudzić kulturę w naszym mieście. GAMMA festival okazał się wydarzeniem udanym, posiadającym swój bardzo pozytywny klimat. Szkoda jednak, że parcie na "rewolucje" jest tak duże, że nikt nie zdążył jeszcze napisać słowa, a już na jednym z portali pojawia się "artykuł sponsorowany". Żeby tak kolega i współorganizator... i kolega koledze i o koledze na portalu kolegi? Cytując niedokładnie klasyka, "poniżej pasa chwyty są dziś w cenie"... koledzy".

Pytam czym się różni ten tekst opublikowany na portalu gniezno.naszemiasto.pl (części jak mniemam poważnego medium) od tego na hejted:gniezno? No...kurwa niczym. I nie tłumaczy tu nic, że to niby blog. OK Janek - podpisałeś się to racja. Retoryka jednak dokładnie jak kalka hejted, a podobno niehejted.

Ale co jest jaj Ci zabrakło? Gdybyś pierdolnął kolega - Paweł Bąkowski, koledze - Jakubowi Dzionkowi na portalu kolegi Jarosława Mixera Mikołajczyka to wtedy Nuff respect jak mówi się na Jamajce. No i sprostowanie popcentrala, nie jest moją własnością. A tak? Jebnąłeś niby z impetem szkoda, że w powietrze. Krwi z tego nie będzie. Plucie z za winkla uchodzi na hejted, ale na portalu, dla którego pracujesz - ni chu...I jeszcze jedno ciekawe dlaczego w tym samym tekście o Łukaszu Gajdzisie piszesz z nazwiska? Niespójność? Nie sądzę. Z tą prawilnością jest tak, że każdy raper i każdy "mediator" rozumie jednak inaczej. Więc teraz czekam na wskazanie, gdzie Paweł J. Bakowski napisał, kurwa nieprawdę? Skoro de facto autor tekstu antyantydissowego, sam przyznaje, że Paweł miał rację?

Mam gdzieś czy kolega pisze, o koledze, interesuje mnie czy pisze prawdę...

Taka prawilność to lipa, to hejt według, którego ani Bąkol, ani Mixer nie mogliby pisać praktycznie prawie o nikim i niczym w kulturze tego miasta. Wszyscy jesteśmy kolegami. Warto czytać jak często w tekstach, tychże kolegów krytykujemy. I choćby 100 młodych gniewnych wypominało, jeśli kolega zrobi coś zajebistego to i ja i mój kolega Paweł napiszemy o tym. Bo ktoś musi, a że często jesteśmy pierwsi - no to pretensje do innych.

Tyle w temacie. Wymieńmy piasek w tej piaskownicy, po co się bawić w szczynach, każdemu się zdarza popuścić. 

A i jeszcze tekst na temat, którego spruł się portal gnm  - (w mediach odpowiada firma i autor) nosił tytuł dość czytelny Antydiss. Chyba jednak nie dość czytelny.

Jarek Mixer Mikołajczyk

ps. nie, nie jestem akordeonistą, ale akordeon na zdjęciu jest mój nie kolegi

ps.2 nie piszę w obronie kolegi, raczej w trosce o piaskownicę, która nie jest moja

ps. 3 dobrze, że strzela się również do Nas, jeszcze lepiej naładować przed tym broń 

ps. 4 (osobiście znaczy bardzo osobiście) nadal Cię Janek lubię 

Konwój

Kino Helios
Czwartek 16 listopada 2017
godz. 18:00

PO PROSTU PRZYJAŹŃ

Kino Helios
Czwartek 23 listopada 2017
godz. 18:00

AMOK

Kino Helios
Czwartek 30 listopada 2017
godz. 18:00