• Start
  • Felietony
  • Bo mieć jaja tylko po to by je nadmiernie pokazywać to ekshibicjonizm/felieton bezokolicznościowy zupełnie osobisty na 5 lat
  • Jarek Mikołajczyk

Bo mieć jaja tylko po to by je nadmiernie pokazywać to ekshibicjonizm/felieton bezokolicznościowy zupełnie osobisty na 5 lat

- Soy un rebelde – powiedział mi kiedyś pewien Meksykanin maczając usta w Kölsch. - Warum? - zapytałem, jak z procy.

- Porque soy un rebelde – padła odpowiedź. Amigo też kochał swoje pueblo tylko na odległość. Robił revolución w Mexico City budując kapitał zachodnich Niemiec, bo jak mówił wschodnie to nie Niemcy. I razem szlifowaliśmy auta u lakiernika pod Essen.

 

Nie, no ok...Rebel Without a Cause to ja lubię oglądać - wiadomo James Dean te sprawy. Rozwalanie systemu to co innego...widziałem, wrzeszczałem, rzucałem...

 

Widziałem sporo. 50 lat to skala porównawcza – jeśli wprost proporcjonalna do odwiedzonych miejsc, to rozpięta jak stąd do Mayapur, a stamtąd do Rummukka no i patrząc w tamtą to z Moskwy do Amsterdamu...

 

Wrzeszczałem?

No różne rzeczy wrzeszczy człowiek jak boli, albo jak mu się zdaje, że to właśnie go boli..."Żarnobyl stop!" "Precz z komuną" też wrzeszczałem, a potem, że jestem anarchistą i że wypuścić gęsi hodowane na stłuszczoną wątrobę..., że Wolny Tybet, że „mam dość” że „Falen falen is Babilon”, że „chce być sam”, albo, że „wszyscy pokutujemy” i inne piosenki popunkowych kapel, np. że „nie wierzę politykom” wrzeszczałem, bo uwierzyłem artyście, który mnie sprzedał. Dobra, nie mnie, ale moje do niego zaufanie.

 

Rzucałem kamienie – te lżejsze na kolesi z sąsiedniego bloku za szczeniaka, te większe w Nyskę milicyjną, ulotki na ulicach i szablony na murach...też rzucałem.

 

I co? i nic?

 

Nie, tego nie powiem. Żarnowca nie ma. Komuna upadła. Gęsi dziś się już pod Ostrowem nie tuczy na pasztet. Milicjanci wyrzuceni ze służby bronią swoich przywilejów w różnych neopolitycznych sektach szulerów lub przyklejeni do często słusznych protestów. Ok nie o polityce.

 

Spokojnie, nie powiem, że jam to uczynił. Jasne ruch skrzydeł motyla w Hong Kongu ma wpływ na pogodę w Gnieźnie. Pytanie jaki ma ten wpływ i czy istnieje jednostka tak mała by go pomierzyć?

 

Bez kombatanctwa, znam miejsce w szeregu, przez lata raczej przed szeregiem, chętniej poza nim. 

Nie jest też tak, że pałka towarzysza sierżanta z komisariatu dworcowego, i dywanik u dyrektora Krzyśki na Cieszka mnie jakoś wyprostowały.

Nie jest też tak, że sól ze śrutówki, która piekła przez 3 tygodnie w dupsko, po tym jak wypuściliśmy drób z klatek...Tere fere kuku...rewolucja strzela z łuku.

 

Tybet i Ujgurzy dalej w niewoli, a kolega nosi chińskie T-shirty. Tomek Frantz już wierzy politykom, bo kto przeciwko nie pasującym mu „nim” ten z „nim”... Nawet jeśli rewolucja kulturalna, którą tworzyliśmy kiedyś w Jarocinie, czy na zlotach w Częstochowie, manifestacjach, federacjach itp. ...pozwala dziś młodym - wyglądać jak chcą, nikt długowłosym nie goli połowy głowy, nie wrzuca gazu na zlotach do namiotu...nikt nie wyrzuca ze szkoły za irokeza czy dredy...Jaki jest wynik tej kulturalnej rebelii?

 

Wszystko ma swoje wady – zalety, wszystko ma swoje priorytety.

 

Usłyszałem zupełnie niedawno, że trzeba uderzyć, przestać się lizać po pupach z kolegami od kultury...No i mieć po prostu jaja, obnażyć stan kultury, dzielnicy - po mojemu fyrtla, miasta i wszystkich instytucji...Ogólnie no Wkurw to jest nasz ostatni...

 

Z tym, że trzeba mieć jaja, to chyba takie szowinistyczne jest i seksistowskie jest, jak baba z jajami, albo jak tekst Owsiaka do Pawłowicz. I to już nie jest polityka. To kultura, może jej brak, to wdruk mentalny.

 

Zresztą mieć jaja, tylko po to by je nadmiernie pokazywać to ekshibicjonizm. A tego nie lubię. Nie mój to kod kulturowy, trop, ani sens. 

 

To, o wzajemnym lizaniu...kiedyś nazywało się towarzystwem wzajemnej adoracji. Znaczyło to samo, a jednak świadczyło o innej kulturze, omawiającego, powiązania i zależności, czy jak ktoś woli układy. Bo one są.

 

Ręka rękę myje? Ważne by obie te ręce były czyste. Kiedyś ten światek gnieźnieńskiej kultury, przyjaciółka starsza ode mnie, nazwała za Kazikiem – Brooklińską Radą Żydów. Pewnie jestem częścią tej rady. Pewnie też się na to wkurzam, że jestem...choć tu zagram bajkę, tam pogadam po naszemu – czasem jakiś festiwal wymyślę, festyn poprowadzę. Jeśli jednak, ktoś myśli, że przez to może mnie traktować jak zakładnika, to się myli, ale to już nie mój problem. Mogę więc sztrajmeł wcisnąć na łeb i długi chałat. Dobrze mi leży.

 

Nie, nie jestem rebelde...taki wiecie co to rebelde, bo rebelde i już. Żeby się buntować, nawet jeśli nie potrzebuję powodu, potrzebuję celu...

Rozumiem to tak. Kiedy szliśmy, tych 16. osób i ja za trumną Tomasza Wincentego Rzepy trzeba było napisać Miastu, że kpi sobie z nas ludzi kultury...Bo jedyne co jest sprawą ocalenia lub niepamięci – to szacunek. Jedyna kultura, ważna, to kultura pamięci. Ona i tylko ona jest niezależna. Taki gorzki wkurw, po coś ma dla mnie sens...I jest go we mnie wiele. W tym roku 60 rocznica urodzin Anny Piskurz – poetki na miarę, na każdą miarę. I wkurw mnie bierze, bo nigdzie nic: tabliczki, wspomnienia...

 

Po raz siedem tysięcy siedemset siedemdziesiąty siódmy, pisał nie będę, że każdy koncert miejski czy powiatowy,a masowy jeśli jest darmowy, to tylko w tym znaczeniu, że za darmo włodarze mają kampanie wyborczą, i że to jest nieuczciwe. I w tym względzie nic się nie zmieniło.

 

Nieuczciwe wobec podatnika, ale to pikuś akurat, przyzwyczajono nas do myślenia, że podatnik to osioł. Przede wszystkim nie jest uczciwe wobec właścicieli klubów, prywatnych animatorów, czy ludzi instytucji, takowi też są w tym mieście.

 

Miałem nie pisać o tym, napisałem i co?

 

Czy z tego powodu opustoszeją dni miast, festyny i inne imprezy kulturalne adresowane do tych, którzy z własnego portfela nie wydali by ani złotówki? Nie, nie opustoszeją, zmienią się wykonawcy tego nieprzerwanego festynu wyborczego. Inni artyści wzbogacą się na zbieraniu głosów.

 

Kiedy jednak, wydaną przez Popcentralę i Zeszyty Poetyckie książeczkę Wyrazić Piękno widzimy w katalogach bibliotek, kiedy miasto kwestować będzie na rzecz budowy nagrobka Tomasza Wincentego Rzepy...Kiedy coraz częściej artykuły bywają przyczynkiem powstania czegoś, a nie burzenia. Wtedy wiem, że to co tworzyliśmy przez te 5 lat – wspólnie z wszystkimi, którzy tu pisali, a przewinęło się kilkanaście osób, ma sens. Na podziękowania współtwórcom przyjdzie czas podczas jubileuszu.

 

Mam jeszcze jedną teorię. Kultura niezależna? To mit. Widzę, jak niezależne stowarzyszenia, robią kulturę coraz bardziej instytucjonalną, za coraz bardziej zależne pieniądze...Instytucji nie kocham, bo system finansowania, kultury jest kiepski, bo nie wiem dlaczego moje podatki finansują rozsyłanie Newsletera o tym, co i gdzie w prywatnych miejscach okołokulturalnych...Bo widzę ile się trwoni, czasu i pieniędzy. Bo wreszcie, kultura to nie tylko ładne ciuszki, dobre perfumy, i uśmiechanie się do radnych, prezydenta czy starosty. To naprawdę konkretna wiedza, doświadczenie, które można zdobyć jedynie przez uczestnictwo...Tego uczestnictwa pracowników kultury ewidentnie nie widzę. Pokażcie mi we Młynie, w Loko czy nawet w teatrze tych, którzy tworzą kulturę instytucji tego miasta? Ok. dwie trzy osoby i...ciemność. Nie można być specem od wędkarstwa, jak się nigdy nie moczy kija. To trochę jak z jednym gnieźnieńskim raperem, który poza swoim rapem nie słucha innego rapu.

 

Pisaniu o kulturze potrzeba raczej rzetelności niż jałowych podskoków, przy nich można tylko dostać zadyszki i 100 darmowych lajków. Taka jest wizja, by nie bać się np. napisać recenzji na 15 tys. znaków. Słyszymy czasem, że to nie do przejścia, a potem odbieramy, maile, telefony nie z pogróżkami, a z podziękowaniem. I rzecz nie w ilości znaków. Rzecz w poświęceniu czasu.

 

A napierdalać? To krzyczy się na koncertach, mam kumpla Janka, który jest w tym mistrzem i to jego urok, ale nawet on krzyczy to tylko na niektórych.

Więc będzie Popcentrala pisać np. o Czerwiach w MOK-u, bo to ważny koncert, i milczenie o nim tylko dlatego, że rebelde! rebelde! – nie rozwali systemu. Nie będzie pisać pewnie o patriotycznych wiecach w eSTeDe, bo one jakoś tak...Czy jednak rewoltą było by nienapisanie o Zespole Gniezno, bo ćwiczy w instytucji? Nie sądzę.

 

Opisujemy wydarzenia, opisujemy kulturę, a nie zależności polityczne...I żeby było jasne o Króliku i znajomych królika też pisaliśmy...To moja wersja Brooklińskiej Rady Żydów...

 

Przed nami kilka imprez, które tworzymy sami. 5 lat Popcentrali to będzie nowa szata portalu, ale też koncerty, spektakle, spotkania autorskie, łączymy nasz jubileusz z 15 leciem Zeszytów Poetyckich. 

 

Powoli – ewolucyjnie idą zmiany. Może czas faktycznie przeakcentować, zmienić proporcje. Opiniotwórczy magazyn, to jednak nie hejt. Hejt jest gówniany, a nie opiniotwórczy. Idziemy bliżej kultury widzianej z prowincji, a jednak globalnej. Recenzje, płyt powróciły, wracają książek, Ola pisze o filmie ponownie...Jest w drodze też kilka tekstów "bez lizania się po tyłkach"...Więcej rozmów o kulturze poza instytucjami...Rozmów z ludźmi tych czasów. 

 

Ej wiecie, że 5 lat, dzień w dzień opisujemy, recenzujemy, organizujemy...Jak zauważyło Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich jesteśmy wyjątkiem dziennikarstwa obywatelskiego w kulturze... Kiedy trzeba, może zbyt rzadko, wyciągamy pazury...Nie będziemy pewnie jednak nigdy małpować Beresia i biegać z wywieszonymi...

 

Generalnie, otwarci jesteśmy cały czas na tych, którzy chcą współtworzyć Popcentralę. Zdecydowanie, tu jest miejsce na rozmowy i artykuły o: Zuzi Chełek, Jordanie Niedzielskim, Martynie Skolasińskiej, Saszy Kruku, Małkim, o nowym rapie z Gniezna, o kapeli Jonasza i wielu, o których warto pisać i mówić...

 

Jest miejsce też: na Dawida Junga, Elę Binkowską, Marcelego Derengowskiego, Marcina Pietruszewskiego. Zawsze będzie też miejsce na recenzje płyt, ważnych koncertów w Kraju, bo nie wisimy w próżni Pierwszej Stolicy, Królewskiego Miasta, bez zamku i innych nadmuchanych balonów PR.

 

Wolimy tak po prostu pisać o kulturze, a nie o uprawianiu polityki poprzez kulturę, czy uprawianiu kultury przez polityków co gorsze. Wolimy wydać Debiuty, napisać o prawdziwej żywej tkance miasta, a tę tworzą wspomniani wcześniej i jeszcze paru...

 

Na dziś zatem.

Popcentrala wchodzi w 6 rok. Niebawem nowe oblicze graficzne, stworzone przez Dawida Liberkowskiego – twórcę Popcentrali. Przygotowujemy imprezy jubileuszowe wspólnie. Dawid rzuca kolejną wizję, może za 5 lat „Popka” będzie 10. świętować, a „Eksperyment” 5 lat...Czego kulturze, miastu, Popcentrali i "portalowi równoległemu" życzę. Generalnie te jubileusze to my z przymrużeniem oka...spokojnie tortów i górnolotnych haseł, katlogów Avonu. Będą za to warsztaty dziennikarskie i teatralne, prowadzone przez fachowców. VIP-ów, establishmentów, instytucji też jakoś specjalnie nie będziemy zapraszać...O tym po tym.

 

Jarek Mixer Mikołajczyk

PS.

Jeśli ktoś ma ochotę do nas dołączyć – zapraszam.  

Miliardy motyli w Hong Kongu wciąż ruszają skrzydłami, a my piszemy te mandale z kolorowego piasku. 

 

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Konwój

Kino Helios
Czwartek 16 listopada 2017
godz. 18:00

PO PROSTU PRZYJAŹŃ

Kino Helios
Czwartek 23 listopada 2017
godz. 18:00

AMOK

Kino Helios
Czwartek 30 listopada 2017
godz. 18:00