• Start
  • Felietony
  • Człowiek, który spadł na Ziemię, własnie ją opuścił...
  • Jarek Mikołajczyk

Człowiek, który spadł na Ziemię, własnie ją opuścił...

Jakiś czas temu, zapowiadaliśmy wzmocnienie Popcentrali przez Elę Binkowską. Trochę to trwało, potrzeba było mocnego impulsu emocjonalnego by Elżbieta Binkowska, która na co dzień postrzegany świat woli malować, niż go opisywać siadła do klawiatury. Ten impuls zaowocuje nie tylko tekstem, ale też wystawą: Dlaczego David? - Bo wie. Dziś jednak jako intro do tej wystawy kilka impresji na piśmie jakie rodzą się gdy odejdzie ktoś ważny. Jeśli jest ważny naprawdę, nie ma znaczenia gdzie żył i tworzył, to samo piętno pozostawił w Londynie, Amsterdamie, Nowym Yorku czy Gnieźnie. Poniżej tekst artystki, która otwarcie przyznaje się do emocji jakie budził od lat w niej David Bowie. Pod nim, krótki komentarz człowieka, który był na koncercie Davida, a będzie tworzył oprawę wernisażu wspomnianej wystawy, o której terminie poinformujemy wkrótce.

 

David Bowie aka Obuwie w latach 90-tych w Gnieznie. (Ten dość specyficzny i bardzo gnieźnieński przydomek jakim jest Obuwie, jest w istocie autorstwa właśnie Jacka Błaszczyka - przypis redakcji)

 

Moja wielka inspiracja przez wiele lat.
Tak bardzo chciałabym jeszcze raz w życiu przeżyć taka fascynację twórcą dającym prawdziwe natchnienie.

Zobaczyłam Jego ostatni teledysk: bezsilne, wyeksploatowane ciało nie może już nic zrobić, ale genius loti personifikowany przez mima ubranego w czarny trykot nadal niestrudzenie tworzy...
 
Jestem pewna, że nie zobaczylibyśmy tego wideoclipu, gdyby jego twórca nie miał pewności, że odchodzi na zawsze właśnie teraz...
Ten swoisty testament został opublikowany na urodzinowym Nowiu artysty, a nów w starodawnych babilońskich tradycjach to szczególny czas; czas początku i końca. Taki układ na jakim artysta wydał swoje ostatnie dzieło i zakończył życie zdarza się raz na bardzo wiele lat.
 
Ale to tylko dygresja,tak naprawdę bez znaczenia.
Bo co jest istotne?
 
Dźwięk, obraz, gest, emocja, uczucie.

To było źródło mocy genialnego artysty.

Tworzył-jak by to dziś określono-w 5D.
Przełamywał wszelkie koncepcje. Kiedy osiągał sukces w jakimś stylu; porzucał go i szukał nowych środków wyrazu. Jako artystka, wiem, że to wielka odwaga odrzucić to, co daje prestiż, sławę i pieniądze...i nie dbał też o opinię po prostu szedł dalej.
Bowie był w dwuznacznej sytuacji, ponieważ cokolwiek robił: ośiągał sukces, a jednocześnie wychodził poza główny nurt, prowokował, wytyczał nowe szlaki. Naczelnym hasłem jego działań był rozwój...Szybko się nudził i nie robił niczego ,co by nie było dla Niego nowym wyzwaniem.
A właściwie nurty?

Formowały się za Nim często jako konsekwencja działań Bowiego.
Jednak była pewna nadrzędna wartość, która patronowała Jego działaniom: zawsze współpracował ze wspaniałymi muzykami. 

Czasem fani nie nadążali...
 

 

W tym była Jego siła .Potrafił czerpać z nieograniczonego potencjału możliwości, nie oglądając się na nikogo.
Sam siebie cytował, śmiał się z siebie i zaprzeczał sobie, emanując jednocześnie zaraźliwą, pozytywną energią. Był prostym dowodem na to, że w twórczości liczy się proces, a nie tylko gotowe, skończone dzieło.


Kim był dla mnie?
Moją kawa, herbatą, winem, adrenaliną, inspiracją....prawdziwym natchnieniem.
W czasach największej fascynacji jego twórczość sprawiała, że moja ręka godzinami rysowała ilustracje, impresje, obrazy. Przenosiłam się w świat fal theta, kiedy serce-umysł-dłoń tworzą jedność.


Bezczelność młodości, bezkompromisowość, otwarcie na życie były moimi drogowskazami.
Kupowałam za niebotyczne ceny winyle, każda płyta była w tamtych czasach z przemytu!
Z biegiem lat moja fascynacja okrzepła ale nadal najpiękniejszym prezentem, który mogłam dostać od bliskich i przyjaciół to były płyta, biografia lub film z Bowiem.
Jego siła przekazu jest dla mnie ciągle ogromna.
 

 

I dlatego nigdy więcej nie obejrzę ostatniego clipu ,,Lazarus", bo rozrywa mi flaki.

Będę wracać do: Tonight, Under pressure, Wild is the wind, Absolute Beginners, Heroes, Scary Monsters, Nex day....itd

ale nie do Blackstar..

 

Nawiasem mówiąc: ostatnia płyta genialna, jak Scary Monsters, albo Hunky Dory, jest kilka przebojów, kurwa, jak on to zrobił umierając?!!!

np. Girls Loves Me - murowany przebój!!!!

 

Elżbieta Binkowska

 

Czy to przypadek, że emocje Eli związane z Davidem publikujemy w rocznicę dnia, w którym stał się Davidem Bowie, zmieniając nazwisko? (14 stycznia 1966r.). Pewnie tak i jak sądzę teraz tych przypadków będzie wiele. Mówią, że realna tęsknota przywołuje zbiegi okoliczności. Co mogę napisać o Davidzie Bowie? Bardzo niewiele. Byłem wsród tych fanów, którzy czasami jak pisze Ela nie nadążali...uwierał mnie cały ten jego Glam Rock. Podobnie jednak jak Ela kupowałem winyle, takie czasy: kupiłeś winyl trza było potem, żyć przez tydzień na kisielkach. Ktoś mi te winyle Bowiego ukradł, jak 300 innych. Straciłem siły do zbierania płyt...To oczywiście nieważne. 

CD nie da się kochać tak jak winyl, a jednak coś tam jest Bowiego na półce. Wracając do przypadków podczas jednego z tripów po "Raichu" nie dojechałem do kuzynki, a...z kobietą, która mnie zgarnęła z "tankszteli" bodaj koło Hanoweru, na koncercie Davida Bowiego. Zostawmy historię tripu i piękną Niemkę, której już pewnie nie zobaczę...Tak jak Bowie zostanie: raz spotkanym wspomnieniem na zawsze.

 

Jak pamiętam koncert? No sęk w tym, że prawie nie pamiętam...Te przypadki sprawiły, że przez połowę koncertu nie docierało do mnie nic; kompletnie nic... poza niedowierzaniem, że słucham Go na żywo...zorientowałem się dopiero przy moim ukochanym wersie: Ground Control to Major Tom, że to nie sen, że łzy poszły gęsto...jak kiedy słucham Arvo Parta Deprofundis...

Telefon od Eli w poniedziałek rano...wiedziałem o czym będziemy rozmawiać. Nie wiedziałem tylko, że podejmiemy decyzję o przygotowaniu wystawy. Można patrzeć na to różnie. Nie robimy tego, bo teraz wszyscy kochają Bowiego. Pokażemy prace Eli, które powstały: 30/ 20 lat temu.

Prace nieustannie inspirowane twórczością artysty absolutnego - Dawida Bowiego. Informacje o miejscu i czasie wystawy podamy wkrótce.

Jedyne co mnie cieszy to, że odejście Davida Bowiego wreszcie skłoniło Elę do obecności na popcentrali...i fakt, że odchodził spełniony i pogodzony.

Jarek Mixer Mikołajczyk


 

Konwój

Kino Helios
Czwartek 16 listopada 2017
godz. 18:00

PO PROSTU PRZYJAŹŃ

Kino Helios
Czwartek 23 listopada 2017
godz. 18:00

AMOK

Kino Helios
Czwartek 30 listopada 2017
godz. 18:00