• Jarek Mikołajczyk

Przyjaźń na sprzedaż. Za lajka lub dwa

Nie jeden uliczny mentor wpajał mi, że istnieją zasady, których należy się trzymać. To najlepsze co wyciągnąłem z „prawilnego” rapu druga strona medalu to ich hipokryzja ale dzisiaj nie o tym.

Ile warta jest Twoja przyjaźń? Może inaczej. Ile lajków i views’ów zrobi z Ciebie mojego kolegę a ile sprawi, że nie będę wartym zainteresowania odszczepieńcem ?

Wszystko jest na sprzedaż- ludzie z miękkim kręgosłupem moralnym tę dewizę traktują jako motto życiowe. Język korzyści przeniesiony z sprzedaży bezpośredniej używany jest dzisiaj wszędzie. „współpracuj z nim bo ma dużo fanów na facebooku” „zobacz ile wyświetleń ma jego klip, na pewno jest dobry” itp.

Nie będzie to kolosalne odkrycie jeżeli stwierdzę, że popularność jest w większości zasługą marketingu – polecenie znajomego, kupno fanów czy wyświetleń – to właśnie czynnik, który czyni Ciebie popularnym.

 

Większość społeczeństwa nie przywykła do używanie mózgu więc łykają wszystko co im się poda w ładnym opakowaniu. Szafairkę, rapera, blogera, trenera personalnego „polubią” wszystko co już jest „lubiane” przez innych. Człowiek zwierzę stadne więc i w internecie dąży do znalezienia wspólnego mianownika z kilkoma innymi osobami.

Ale co kiedy ktoś, kto kiedyś zdawał się używać peceta w swojej czaszce dzisiaj zaślepiony wizją „poserfowania” na fali popularności fejmowca zmienia zdanie o nim. Co gorsza -z matematyki był słaby bardziej nazwałbym go umysłem humanistycznym- znaczenie dla niego zaczynają mieć cyferki. Tak te pod wideo na YT, te na profilu na FB, te pod postem i te na blogu z nowym wdziankiem też. 

Bo ów osobnik wie, że za tym idą pieniądze. To znaczy jest taki mit, bo nigdy sam na oczy nie zobaczył tych złotówek, które łatwo zarobiły się poprzez „polubianie”.

Tym samym zuch niegdyś znienawidzoną matematykę uznał królową nauk i od dzisiaj wszystko przelicza na „lajki”. Idzie do sklepu i wie, że masło kosztuje 50 lajków i 6 share’ów bo to wygeneruję zysk w wysokości ok 4zł brutto. Tak jest.

Każdy w internecie może dostać swój kawałek tortu, dlatego czym prędzej trzeba pozbyć się zbędnego balastu w postaci ludzi ze swojego towarzystwa potocznie nazywanych „przyjaciele” i zmienić ich na tych generujących aktywność w martixie.

Tak więc kolega co to jest dobrym tekściarzem i całkiem wprawnym recytatorem ich pod podkłady muzyczne ustępuje miejsca – jakiemuś kałenowi lub z.b.o.k.o.w.i – w rankingu pierwszeństwa.

Słyszy wielokrotnie zapewnienia o kontynuacji współpracy lecz to tylko baśnie bo TPWC jak Sokół i Pono.

Odwrotnej sytuacji nie muszę chyba przedstawiać, bo to normalne, że im więcej osób chcę Ciebie „lajkować” i za tymi lajkami idą mityczne pieniądze tym więcej żmij przybiera postać ludzką i oferuje „przyjaźń”.

Jestem analogowym facetem, internet uważam raczej za zło konieczne niż zbawienny wynalazek- bo nie oszukujmy się już dawno nim nie jest- kropla informacji na tony spamu i bredni. Nadal kupuję płyty fizyczne, książki czytam papierowe, gazety również. Dlatego kultura „lajkowania” jest dla mnie zupełnie niezrozumiała a przyjaźnie tracone i zyskiwane w ten sposób uważam za pomylone. Pamiętaj chłodna kalkulacja dotyczy każdego kto upublicznia się w cyberprzestrzeni i są tacy, którzy wyliczą Ci na podstawie „łapek” ile jesteś wart.

Bezpośrednią inspirację do napisania tego tekstu stanowiło odkrycie przeze mnie genialnego rapera o ksywce NAMEBRAND, którego internetowy „fejm” nie jest współmierny do umiejętności i poziomu, który sobą reprezentuje.

Żeby złośliwcom zamknąć usta ma kontrakt z majorsem i jego opiekunem jest Sha Money XL czyli odkrywca talentu 50 cent’a i Big KRIT’a.

{youtube}https://www.youtube.com/watch?v=C_aNNKplE0k{/youtube}

Miłego dnia.

P.

Konwój

Kino Helios
Czwartek 16 listopada 2017
godz. 18:00

PO PROSTU PRZYJAŹŃ

Kino Helios
Czwartek 23 listopada 2017
godz. 18:00

AMOK

Kino Helios
Czwartek 30 listopada 2017
godz. 18:00