• Start
  • Recenzje
  • Pokaż kotku, co masz w środku. Ola w Kinie/Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie
  • Jarek Mikołajczyk

Pokaż kotku, co masz w środku. Ola w Kinie/Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie

Kolacja. Przyjaciele. Wino. Rzym. Co może pójść nie tak? Pod przewodnictwem Paolo Genovese spotykamy się w Wiecznym Mieście by pogadać z przyjaciółmi, pośmiać się i poobserwować, jak dotychczasowe życie sypie się jak domek z kart. Reżyser i jego kamraci serwują widzom wyborny emocjonalny rollercoaster, a to tylko i wyłącznie za sprawą niewinnej towarzyskiej gierki. Wystarczy jedynie podzielić się z zebranymi każdym telefonem odebranym podczas kolacji, każdym smsem, mailem czy zdjęciem.

Proste, prawda?

Nie szczędzi się widzowi pięknych ujęć, wspaniałych kadrów i wyśmienicie urządzonej scenografii; w zasadzie to ma do siebie Stolica Wszystkich Dróg. Warto jednak pozostać na dłużej przy tym ostatnim, bowiem tu jest pies pogrzebany – cała akcja z wyłączeniem może kilku momentów skupia się dokładnie w jednym miejscu, a jest nim salon jednej z par. Po mistrzowsku wkomponowany plan sprawia, że wprawne widzowskie oko nie może się nim zmęczyć czy też znudzić. Może za to ucztować do woli, bo wspaniale urządzone wnętrze tylko dodaje smaku zacisza domowego całej historii, nie zapominając jednak o tak znanym włoskim temperamencie.

Nieobca pozostaje też praca kamery, która – podobnie jak scenografia – nie podobna widza zawieść. Wiele nie trzeba, by oglądający bez reszty wtopił się ze smakiem w obraz, który mu się prezentuje, by poczuł się jak jeden z uczestników przyjacielskiego spotkania.

Kieliszki stukają, a apetyt rośnie w miarę jedzenia. Wraz z apetytem rośnie też napięcie, którego Genovese nie poskąpił. Zbudowane jednak w zgrabny i zadbany sposób, nie przytłacza widza swoją postacią, lecz dba o to, by widz w miarę upływu czasu miał ochotę na coraz to więcej i więcej. A trzeba przyznać, że jest z czego wybierać. Nie trzeba szukać daleko, wystarczy spojrzeć na zarysowanych bohaterów prezentujących nam swój słodko-gorzki przekrój.

 

Nie pozostawiono tu widza na pastwę marazmu, dopieszczając go – a nawet rozpieszczając – złożonością i zwyczajnością bohaterów, która łatwo daje mu odczuć, że jest nie tylko uczestnikiem spotkania, ale i także częścią paczki. Co za tym idzie, również częścią rozgrywającego się na ekranie dramatu.


Twórcy podjęli się wyjątkowo trudnego zadania; zadania, które było o tyle ryzykowne, że groziło łatwym przerysowaniem i zepsuciem tak delikatnego zarysu bohaterów. Im natomiast nie tylko udało się wyjść z tego obronną ręką. Podarowali widzowi garść trudnych charakterów, realnych zdarzeń i wysoką dawkę rewelacyjnego, włoskiego dowcipu. Wszystko to okraszone jeszcze wyjątkowym, włoskim temperamentem byłoby jednak niewielką zasługą, gdyby zapomniano o łyżce dziegciu wśród tego ogromu dobroci. Wszak czymże byłyby dobrze skonstruowane postaci, jeśli widz nie mógłby się w nich przejrzeć, i obejrzeć w nich tego, o czym on sam jeden wie?

 

Widza pozostawia się samemu sobie dopiero, gdy wino zostanie wypite, lasagne zjedzona a wszyscy goście rozjadą się do domów. Niby wystarczy już tylko posprzątać, ale to widz sam sobie wybiera, czy brudy chce zamieść pod dywan czy wciąż delektować się zobłudziałym blichtrem. Tak czy inaczej, nie sposób pozbyć się później włoskiego smaku i zapachu, nawet jeżeli już dawno po kolacji. Lepiej byłoby jednak powiedzieć – uczcie. Buon appetito!

 

Aleksandra Kondela

 

Konwój

Kino Helios
Czwartek 16 listopada 2017
godz. 18:00

PO PROSTU PRZYJAŹŃ

Kino Helios
Czwartek 23 listopada 2017
godz. 18:00

AMOK

Kino Helios
Czwartek 30 listopada 2017
godz. 18:00